Co jest do wszystkiego to jest do niczego

Co jest do wszystkiego to jest do niczego

W naszym społeczeństwie istnieje tylko jeden podział – osiedla dla zamożnych oraz reszta. I to jest podział, który nikogo nie dziwi. Wszelkie inne próby „odgrodzenia się” od reszty są tworzeniem gett, asymilacją,  z którą trzeba walczyć. “Osiedla powinny pełnoprzekrojowe, młodzi i starzy razem, różnokulturowe, różnoobyczajowe. A jeśli gdzieś powstają konflikty, to należy szukać kompromisu a nie odgradzać się.” – taki panuje pogląd. Przynajmniej … dopóki samemu nie musimy szukać  kompromisu.

Lista konfliktów polskich

Spójrzmy na kilka najpowszechniejszych konfliktów, które mogą nas spotkać:

1) Konflikt pokoleniowy

Starsi mieszkańcy protestują przeciwko placowi zabaw; fot. www.poranny.pl

To jest plaga na polskich osiedlach. Wystarczy wpisać w google “nie chcą placu zabaw” a otrzymamy zalew historii, gdzie seniorzy protestują a rodziny z dziećmi są w opozycji.

Seniorzy nie chcą placu zabaw na ul. Wazów w Słupsku

Mieszkańcy warszawskiego osiedla nie chcą piaskownicy dla dzieci. „Mieszkania stracą na wartości”

Powód? Zawsze ten sam. ‘Będzie głośno a ja chcę spokoju’. I na nic tłumaczenia, że każdy kiedyś miał dzieci, że trzeba zrozumieć.

Po wielu dniach konfliktu i wysłaniu pism, gdzie tylko można, obie strony dochodzą do kompromisu – plac zabaw tak, ale na skraju bloku. Tak aby wrzaski były jak najmniej dokuczliwe. Tylko że, … na skraju bloku nie widać dzieci z okna. Dla matek jest to mało atrakcyjny kompromis.

Można zawsze uciec do domku jednorodzinnego (pomijając kwestie ekonomiczne), ale wówczas najprawdopodobniej nasze dzieci będą skazane na samotność między płotami i prywatną bujaczkę.

2) Konflikt inwestorski

Najlepsza lokata kapitału to nie konto oszczędnościowe ale nieruchomość. Tej inflacja nie dotknie. Dlatego ja nadwyżki inwestycję w nieruchomości, najlepiej pod wynajem. Tak myśli 99% inwestorów na etacie (łącznie z byłym prezydentem i połową posłów).

Dużym powodzeniem wśród inwestorów cieszy się nie tylko tanie budownictwo “pod studenta”, ale również to drogie, prestiżowe. Dla kadry zarządzającej albo na krótkoterminowy wynajem przez Airbnb.

Problemy pojawiają się dwa:

    1. ludzie zamożni nie chcą kupować mieszkań nie wiedząc, kto obok będzie mieszkał. Nie chcą mówić ‘Dzień dobry’ codziennie innej osobie i zastanawiać się kto jest kto. Chcieliby obok takich samych jak oni – albo gwiazdy kina, albo przedsiębiorców, albo gwiazdy sportu,  albo w ostateczności innych ale ceniących sobie spokój i bezpieczeństwo. Dlatego czasami zdarza się, że agenci nieruchomości przy najbardziej prestiżowych lokalizacjach, w dyskretny sposób zniechęcają inwestorów na wynajem.

      Czy Robert Lewandowski na Złota 44  chciałby obok pokoje na wynajem? NIE! , fot. http://biznes.onet.pl

    2. ludzie wynajmujący są nieobliczalni. A poniższa historia pokazuje, jak bardzo ( mówimy tu o Waterlane – najbardziej prestiżowej lokalizacji w Gdańsku, 20 tys za m2 !!) :
      Ekscesy pijanych turystów w apartamentowcu w Gdańsku?
      W dużym skrócie, wynajmują je głównie rozrywkowi turyści z Zachodu szukający uciech w alkoholu i towarzystwie kobiet, również na “krótkoterminowy wynajem”. Doszło nawet do sytuacji, kiedy przypadkowo odwiedzająca dziewczyna została siłą wciągnięta do mieszkania, bo wydawało im się (? wersja dla policji?) że to ta, zamówiona. Zdecydowanie mało atrakcyjne miejsce do wychowania dzieci.

Kompromis? Nie ma żadnego. Jeśli ktoś zainwestował pieniądze, wszystko co hamuje ich zwrot,  jest nieakceptowalne.

3) Konflikt kulturowy

W Polsce nie jest jeszcze tak widoczny, jak na Zachodzie. Jedyny jaki u nas występuje, może dotyczyć społeczności Romskiej lub pochodzenia kaukaskiego.
Jak np. w tej historii “Wrocław: Konflikt sąsiedzki przy Nowowiejskiej. Romowie terroryzują innych lokatorów kamienicy?

Nie wchodząc w detale, ludzie boją się żyć w sąsiedztwie ludzi mocno obcych kulturowo, a politycy i establishment (w całej Unii Europejskiej) zamiast przykładnie mieszkać w takim otoczeniu, wybierają “getta” dla bogatych.

Kompromis? Albo wyprowadzić się, co w przypadku emerytów nie jest proste. Albo, używając policyjnej nowomowy, “gromadzić materiał dowodowy i pozwolić odpowiednim służbom monitorować sytuację”. Inaczej mówiąc, „spokojnie” czekać, aż dojdzie do większej tragedii.

4) Spór międzysąsiedzki

Chyba  najbardziej powszechny z konfliktów w Polsce – istnieje  ten jeden sąsiad, któremu wszystko przeszkadza. Który z każdym się kłóci. Albo wtrąca się w nie swoje sprawy. Albo pali śmieci w piecu. Albo trzeźwym jeszcze nikt nie widział. Albo lubiący chodzić nago po mieszkaniu. Albo, albo, albo – tysiąc mniej lub bardziej ważnych powodów.

Kompromis? Ciężko – zależy bowiem od charakteru, z jakim mamy do czynienia. Zawsze jednak można w mało elegancki sposób podrzucić komuś innemu „kukułcze jajo” – sprzedać dom, a przy sprzedaży ugryźć się w język i “zapomnieć” o niespodziance “za płotem” (bo niech ktoś inny się teraz z nim kopie ).

Ta historia kończy się happy-end’em, ale to tylko materiał reklamowy – w rzeczywistości jest dużo ciężej uwolnić się od niewygodnego sąsiada.

 

Koszty budowy osiedli dla każdego

Powyżej pokazaliśmy cztery przykłady konfliktów i ich konsekwencji dla mieszkańców. Ale to nie wszystko. Są jeszcze inne koszty krzewienia programu “jednej wielkiej rodziny” :

1. marnotrawstwo

Czyli budowanie w ciemno, wszystkiego po trochu – trochę placów zabaw, trochę ulic, trochę parków, trochę szkół etc., tak aby każdy znalazł coś dla siebie. Kto za to zapłaci? Wszyscy. Czy tego potrzebują  czy nie.

PS. Ten wielofunkcyjny scyzoryk ze zdjęcia kosztuje „jedyne” 3000 PLN.

2. izolacja

Będąc otoczonym całym przekrojem społeczeństwa, tak naprawdę nie identyfikujemy się z nikim. Nasze mieszkanie to tylko miejsce spania. Przyjaźnie zawiązujemy gdzie indziej – w pracy, w szkole, na kursach, zajęciach czyli wszędzie tam, gdzie pojawia się jakiś wspólny cel. Tam nie potrzeba organizacji żadnych sztucznych festynów typu “Poznaj sąsiada bo to fajne”. W pracy znamy wszystkich i do tego najczęściej po imieniu.

W osiedlach „wielofunkcyjnych”  ludzie nie znają sąsiadów,  fot. http://www.tubachorzowa.pl

3. drożyzna

USA znane jest z tego, że nieruchomości są tanie, przynajmniej w porównaniu z Japonią czy Europą.  Dom pod Portland od dewelopera potrafi  kosztować 100 tys dolarów! W Polsce za tą kwotę nie kupimy nawet działki w większym mieście. W Stanach jednak państwo nic nie organizuje – można się budować wszędzie, a tylko czasami urzędnik poinformuje nas, że tam to straż pożarna nie dojeżdża i proszę nawet nie dzwonić.

Nasze państwo postawiło sobie szczytniejsze cele – “każdy człowiek powinien mieć dostęp do najnowocześniejszych zdobyczy cywilizacji”, takich jak prąd, bieżąca woda, droga dojazdowa, podstawowa edukacja w pobliżu, opieka zdrowotna, dostęp do straży pożarnej itp. itd.  Szybko jednak zrozumiało, ile to kosztuje, jeśli zabudowa jest rozproszona. Dlatego chciałoby sobie maksymalnie ułatwić zadanie.  Z pomocą przepisów państwo próbuje  wymusić na obywatelach zwartą zabudowę. Czyli ograniczyć ilość dostępnych działek budowlanych. To podejście powoduje ogromną drożyznę w cenach gruntów i możemy tylko pomarzyć o cenach amerykańskich (nawet przy naszych zarobkach).

Jest to również konsekwencja myślenia ‘dla każdego’ i niezrozumienie ducha czasu. Wciskanie ludziom infrastruktury, nawet jeśli nie potrzebują. Dziś wiele osób, choć mieszka poza miastem, nie chce korzystać z lokalnej edukacji. Woli dowozić samochodem do tych miejskich lub prywatnych.  Bardzo popularna stała się też domowa edukacja. Z innych pomysłów – na czasie jest ekologia i produkowanie zero odpadów, łącznie z tym co zostawiamy w toalecie. Przy właściwym kompostowaniu to cenny, ekologiczny nawóz. Ci ludzie nie są zainteresowani kanalizacją a tylko przymus prawny powoduje, że są podłączeni i płacą. Samochód oraz droga dojazdowa to kolejne dobra cywilizacyjne, których wiele osób (nie tylko w miastach, ale również na wsi) sobie nie życzy. Takich przypadków można wymieniać bez końca.  

 

 Wąska specjalizacja przyszłością

Gotfried Wilhelm Leibniz (1646 – 1716 ) – ostatni, który wiedział wszystko.

W każdej dziedzinie mamy do czynienia z coraz węższą specjalizacją. Bo choć dobrze mieć wiedzę ogólną i być uczonym w każdej dziedzinie, to … jeśli chcemy dać społeczeństwu coś wartościowego, musimy wybrać specjalizację.

Z jakiś przyczyn ten trend ominął budownictwo. I czas z tym skończyć. Tak jak dom nie powinien być projektowany na wszystkie możliwe sytuacje życiowe, tak i osiedle nie powinno. W różnych etapach życia ludzie mają różne cele, które powinni realizować tak w domu, jak i w najbliższym otoczeniu.

Dlatego, jeśli …

masz małe dzieci i w oczywisty sposób stały się one całym twoim światem – otocz się podobnymi osobami! Zamieszkaj wśród rodzin, które też je mają. Oni cię zrozumieją, oni mają te same cele, razem ułatwicie sobie życie.

jesteś bogaty i boisz się o bezpieczeństwo? otocz się ludźmi podobnymi.
jesteś inwestorem? – otocz się podobnymi. Kupuj mieszkania  na wynajem tam, gdzie wszyscy się na to zgadzają i robią podobnie (np. miejscowości nadmorskie).

kochasz sport, lubisz aktywny tryb życia, lubisz gry zespołowe? otocz się podobnymi. Będziecie się wzajemnie motywować. I przy okazji zawsze znajdziesz kogoś do wspólnej gry.

denerwują cię wrzaski małych dzieci? otocz się  osobami, które cenią sobie spokój.

jesteś chrześcijaninem i chciałbyś miejsca, gdzie wiara będzie widoczna w miejscu publicznym, święta kościelne celebrowane a wartości chrześcijańskie bliskie wszystkim sąsiadom? – otocz się podobnymi.

ekologia jest obecnie całym twoim światem? Otocz się podobnymi!

Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu i zamiast szukać kompromisów, zamieszkaj w otoczeniu, które Cię w tym wesprze.  

Z 8DOMØW to prostsze niż myślisz !

 

PS: W następnym wpisie dowiesz się więcej o wzorcu projektowym ‚13 – Granica Podkultury‚, czyli o tym jak budować, aby jedna kultura nie wypierała drugiej. A także o pojęciu ‚miniojczyzny’ W. Czernego oraz jak bardzo istotni są ludzie, którzy nas otaczają.